Dzwon na wieży kościelnej wybił północ. W domach powoli gasły światła. Mieszkańcy małego, londyńskiego miasteczka szykowali się do snu, bądź już tą czynność pełnili. Nikt nie przypuszczał, że właśnie w tym momencie, podczas pełni księżyca zły wilkołak wyruszył na łowy. Był wygłodniały, z jego pyska sączyła się spieniona ślina. Szukał ofiar. I oto znalazł je w saunie. Swoim błyskotliwym wzrokiem, którym doskonale posługiwał się w ciemności spostrzegł, że w saunie przebywa doje ludzi. Dwie niewinne istoty, które miało stać się jego posiłkiem.

Sauna stanowiła część budynku, w którym mieścił się też ośrodek trenujący przyszłych bokserów oraz łaźnia parowa. Wilkołak zakradł się do środka i wykorzystał wszechobecną ciszę by skutecznie wsłuchać się odgłosy dochodzące z sauny. Były to dźwięki rozmowy prowadzonej przez dwóch mężczyzn. Mieli do późna trening i przez ostatnie pół godziny wypoczywali w zaparowanej saunie. wilkołak zbliżył się do otwartych drzwi sauny i przystanął by naprężyć mięśnie. W mózgu uruchomił się instynkt drapieżcy. Wilkołak wbiegł do sauny z rykiem.

Mężczyźni przerwali konwersację i osłupieli. Nie wiedzieli, co myśleć. Czy to żart, ale przecież bestia wyglądała jak żywa. Rozpierzchli się, jeden z klientów sauny schował się za piec do sauny, drugi wskoczył do kabiny sauny. Wilkołak rozwarł szczęki i przygotował się do ataku. Jednak działo się z nim coś, co nigdy mu się nie przydarzyło. Zaczął się obrzydliwe pocić. Czuł jak zwichrzone futro lepi się od potu, a po pysku spływają kolejne krople tej wydzieliny. Zaczęło kręcić mu się w głowie, krew ze zdwojoną szybkością nabiegła do mózgu. Nagle poczuł jak osuwa się na podłogę. Zemdlał.

Mężczyźni wyszli ze swoich kryjówek, obezwładnili wilkołaka ręcznikami i paskami do szlafroka po czym zadzwonili po pomoc. Nikt w mieścinie nie mógł dać wiary w obecność wilkołaka w saunie. po przemianie w człowieka okazał się to miejscowy weterynarz. Potwór nie był przystosowany do tak drastycznych warunków i temperatury kilkudziesięciu stopni, jaka panowała w saunie. Na szczęśćcie po podaniu leków zaradczych weterynarz pozostał już człowiekiem, a historia wilkołaka stała się inspiracją do napisania książki i nazwania miasteczka – Wilckok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *